Słów kilka o mojej przygodzie z angielskim

Podziel się tym postem ze znajomymi:)

         Pierwsze podrygi z językiem obcym wcale nie zaczęły się we wczesnym dzieciństwie. Miłością do tego języka zaraziłam się w czasach liceum. Lekcja angielskiego mogłaby trwać dla mnie wiecznie. Uwielbiałam moją młodą, energiczną nauczycielkę, której wiedza była imponująca. Bardzo szybko zapragnęłam być taka jak ona.
​         Zainteresowanie językiem angielskim rosło przez całe 3 lata nauki w liceum. Pochłaniałam słownictwo, gramatykę, uwielbiałam siedzieć z nosem w książce i odkrywać coś nowego. Jednak, ciągle miałam uczucie, że umiem zbyt mało, żeby spełnić swoje marzenia o studiach językowych. Wertowałam strony internetowe w poszukiwaniu odpowiednich studiów dla siebie, ale nic, absolutnie nic nie odpowiadało moim zainteresowaniom. Wtedy zdecydowałam, że czas najwyższy wziąć los w swoje ręce. Postanowiłam, że dostanę się na te studia i … udało się.
​         Lata studiów kojarzą mi się z ciężką nauką, bezustannymi wejściówkami, i ogromnym stresem, szczególnie w okresie sesji. Nie było łatwo, i najlepiej wiedzą to osoby, które studiowały języki obce. Ale było warto, a ja jestem szczęśliwa, że dotarłam do końca i mogłam zrealizować swoje marzenie.

Podziel się tym postem ze znajomymi:)